zabijanie myszy

Byłem w raju,
biegaliśmy po łąkach
słońce i radio
wyznaczały pory snu.
Tworzyłem rzeźby
pełen entuzjazmu
kiedy piękne życie
wyszło mi naprzeciw.

---
To była mysz.
Nie wiedziałem
jak zareagować,
zapytałem kochanki.
Kiedy wróciłem,
mysz już się schowała.

---
Najpierw założyłem pułapki,
żeby potem znaleźć
zgniecione ciałko,
złamane jakby go
w ogóle nie było.

---
Trzęsąc się
z nienawiści i fanatyzmu
wyrzuciłem trupa daleko,
na gazecie.
Potem poszukiwałem
samotności i towarzystwa.

---
Pytałem napotkanych osób,
czy dobrze zrobiłem.
Usprawiedliwiali mnie,
mówili o obronie gatunku,
i że sąsiedzi używają trutki.

---
Zrobiłem sobie
prymitywny bęben
i uderzając krzyczałem:
"Mysz nie żyje, Popiel górą".
Tak powstają obrzędy,
i nie ma tu nic dziwnego.

---
Doszedłem do wniosku,
że było to potrzebne
i że poza jedynym spojrzeniem
prosto w oczy
nic nas nie łączyło.

---
Następne dwie myszy
sprzątnąłem bez emocji
teraz znowu czuję dreszczyk,
ale tylko dlatego
że czekam aż te ze strychu,
co słyszałem w nocy
złapią się na ser.
Na chleb nie chciały.














toplista szreniawski webdesign by bobblewiz