robaki dionizyjskie

Dawno temu pożyczyłem
od cioci
g±sior do wina,
zupełnie nie chciałem,
ale tak wypadało.
Pod¶wiadomie
wybrałem wolno¶ć, g±sior pękł,
przecinaj±c ¶cięgno w palcu,
st±d nie jestem skrzypkiem.

---
Ale po kilku latach
wróciła mi chęć
na robienie wina,
a tak w ogóle,
to jak robili¶my
dawno temu
testy na zainteresowania,
i kim powinni¶my być w życiu,
to mi wskazało
na przetwórstwo owoców.

---
Zrobiłem wino
w dwu g±siorkach,
w jednym dziesięciolitrowym,
a drugi dał mi kolega,
ten z którym dawniej
też robili¶my wina.
Jeszcze zachowała się
jedna butelka
z dawnych czasów,
może kiedy¶
będziemy mieli co czcić.

---
"Spotkamy się po wojnie",
powiedziałem.
To miał być żart,
ale wygl±dało tak,
jakbym co¶ wiedział.

---
I ten kolega mówi,
że pewnie znowu
nie dochowam
warunków higienicznych,
że będzie za zimno
albo za mało cukru.
A ja już nie lubię
zbyt słodkich win.

---
Wina stały w łazience,
potem przeniosłem je
do salonu,
kiedy zbliżyła się zima,
w salonie jest najcieplej.

---
Wtedy zauważyłem,
że w g±siorku s± robaki.
Takie owocowe,
nieruchliwe,
pewnie pijane.
Można wylać,
albo pasteryzować,
dodać nowe drożdże,
ja jednak nie zrobiłem nic.

---
Wino jest pyszne,
w dodatku otacza je
legenda dla odważnych.
Kiedy jeszcze poleży,
będzie niesamowite,
Vino de Málino.














toplista szreniawski webdesign by bobblewiz