pdmjskj

małe
cykle
poetyckie


























kiedy szedłem ulicą
Bliską policjanci
krzyczeli do
dziewczynki na
balkonie nie
skacz nie
skacz

---
do kapsuły wleciał
motyl musieliśmy
się go
pozbyć ale i
tak przez całą
drogę myśleliśmy
o nim albo
o niej

---
rolnik podpalał
pole czy to
protest przeciwko
własności czy
to nie
rolnik tylko
szaleniec

---
prezydent sąsiedniego
kraju wygrażał
mi nawet nie
znając moich
wierszy zmieniam
kanał

---
podniosłem książki
z podłogi najchętniej
czyta się
wstępy prawdziwie
odautorskie

---
gdzieś w
ogrodzie brzęczy
owad albo
to zraszacz trawy
nie muszę wiedzieć

---
patrzy na
mnie mój syn
a teraz bada
koniczynę króliki
też ją lubią

---
podjechaliśmy autem
do sklepu chociaż
mogliśmy pójść
na spacer takie
są uroki wsi
podmiejskiej

---
pranie suszy
się za domem
przy wyjeździe
z miasta kiedy będziemy
wracać ożyje
tylko we
wspomnieniach

---
zamiast dokładki wolałbym
od razu zjeść
wszystko nie ma
niektórych składników
obiadu trudno
uniknąć rozczarowania

---
tu była
tęcza dzisiaj
nic nie ma
drzewa jakby
wyższe chyba jestem
stary

---
za płotem
rosną kwiaty można
też patrzeć z
innej perspektywy wtedy
idzie człowiek














toplista szreniawski webdesign by bobblewiz